StylKryteriumOpinieNagrodyAudioShowPublikacjeKontakt

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wojciech Pacuła

 

 

Interkonekty

NF-SX BlueS

NF-GX BlueS

NF-Reference BlueS


Interkonekty cyfrowe

D-SX BlueS

D-GX BlueS

D-Reference BlueS


Kable głośnikowe

LS-SX BlueS

LS-V BlueS

LS-VX BlueS

LS-GX BlueS

 

Zwory głośnikowe


Kable sieciowe

N1.8 BlueS

N2.4 BlueS

 

Energetyczne

linie zasilające

 

 

Wojciech Pacuła - recenzent magazynu Audio

Referencja - mocne słowo. Recenzent, tak jak każdy, ma swoje ulubione brzmienie, porusza się w określonych przestrzeniach muzycznych - jest po prostu człowiekiem. Oprócz swoich upodobań musi mieć jednak zrozumienie innej rzeczywistości, obiektywnego oglądu rzeczy, w którym nie liczy się to co lubi, a liczą się wyłącznie fakty. Jest więc w pewnym stopniu schizofrenikiem, ciągle miotającym się między tym, co jest mu bliskie i tym co jest obiektywne.

I w tym momencie dochodzimy do tzw. "referencji". Jest bowiem coś takiego jak dźwięk "obiektywny", niezależny od nastroju, sprzętu i płyt, dźwięk, który nazywa się neutralnym. Kompletując więc system, recenzent musi się kierować jedną naczelną zasadą - jak największej neutralności.

I trzeba powiedzieć, że należące do najdroższej linii kable Veluma nadają się do tej roli idealnie. Przygodę z nimi rozpocząłem od odsłuchu w systemie jednego ze znajomych. Dźwięk zestawienia, w którym niepoślednią rolę grały przewody Veluma, był ultra-precyzyjny i wyrazisty, co pomagało kreować scenę dźwiękową pod wieloma względami wybitną. Po prostu jedną z najlepszych jakie słyszałem. Przez długi czas za ten spektakularny efekt "obwiniałem" urządzenia i kolumny, nieco marginalizując każdorazowe zapewnienia gospodarza o tym, że żadne inne przewody nie są w stanie wyczarować czegoś "takiego". W jakiś czas później zebrałem do testu porównawczego trzy zestawy znakomitych przewodów (interkonekt + przewód głośnikowy). Każdy z nich miał swój własny dystynktywny "dźwięk" i każdy, na swój sposób był mistrzem w swojej dziedzinie: jeden w basie i dynamice, drugi w cudownej przestrzenności i "ciągłości" brzmienia, zaś trzeci w delikatności i spójności wszystkich podzakresów. Każdy z nich był jednak w jakiś sposób "słyszalny", a przez to rozpoznawalny. I wydawało mi się, że tak musi być. Wpięcie do systemu przewodów Veluma było więc pewnego rodzaju rewelacją. Zginęły gdzieś przymioty o których przed chwilą pisałem, co pozbawiło muzykę pierwiastka emocjonalnego, który nazywany jest najczęściej "muzykalnością" dało jednak w zamian... właściwie źle piszę - niczego nie dało, a jedynie zabrało wszystko co stało pomiędzy wzmacniaczem i kolumnami. Te niemieckie przewody nie wnoszą bowiem do dźwięku swojego charakteru, bo wydaje się, że go nie mają, nie interpretują muzyki po swojemu, a pozwalają przekazać jak najwięcej informacji.

Teraz, przepinając Velumy na inny przewód, zawsze słyszę "coś", co inne kable dodają od siebie. Dlatego też dość trudno zanalizować Veluma. Ma on znikomy charakter własny i pod tym względem jest przewodem referencyjnym. Nie modeluje brzmienia na swoją modłę i nie stara się go poprawić. A o to jest naprawdę trudno. Jeżeli więc podłączymy je do systemu i coś zaczyna grać źle, najbardziej prawdopodobnym wytłumaczeniem będzie, że gdzieś w systemie mamy błąd, a Velumy tylko go pokazały. I być może jest tak, jak mówi jeden z moich znajomych, że jeżeli Velumy w twoim systemie nie grają, to najwyraźniej czas zmienić... system.

Velumy mogą się mianowicie okazać przewodami na całe życie.

Wojciech Pacuła recenzent magazynu "Audio"
Autorski magazyn Wojciecha Pacuły HighFidelity online - www.highfidelity.pl